piątek, 27 grudnia 2013

POPLĄTANA PRZYJAŹŃ: pożegnanie

Ona widziała, że jest z nim cos nie tak. Coś go męczyło, tylko on nie bardzo chciał o tym mówić. Siedział koło niej i, taki zamyślony, słuchał jej opowiadań. Mówiła mu co się dzieje na podwórku, opowiadała o wakacjach, problemach i różnych sytuacjach. Patrzyła na jego twarz i widziała w niej wielką radość przemieszaną ze smutkiem. Radosna mina ogarniająca jej twarz, zmieniła się we współczucie. Po chwili ciszy, ponownie zadała pytanie:
-Ej, co się stało?
-Mówiłem już, że nic się nie stało. – Odpowiedział na pytanie. Nie była to odpowiedź, którą chciała usłyszeć dziewczyna. Ale nie poddawała się.
-Przecież widzę – odezwała się, ale chłopak milczał. Myślała co zrobić aby on się otworzył. Chciała, żeby jej ufał. Miała taką okazję, żeby być z nim sam na sam i szczerze porozmawiać.
-Jesteśmy przyjaciółmi. Ufam Ci. Smutno mi, z tego powodu, że Ty nie ufasz mi.
To boli – powiedziała.
Chłopaka musiało to zaboleć, bo nagle spojrzał na nią. Widział w niej prawdziwe oparcie. Zauważył je dopiero teraz, chociaż znali się już od bardzo dawna.
-Tu chodzi o to, że brakuje mi tych miejsc. Wiem, że już nie są moje. Nie widuje ich tak często, jak dawniej. Brakuje mi też starych znajomych. Nie mogę widywać się w wami codziennie – zasmucił się ale radość, która była, towarzyszyła cały czas. Dziewczyna rozumiała, co czuje chłopak. Tęskniła za nim tak samo, jak on za tym wszystkim. Ona sama kochała to wszystko. Te miejsca, o których mówił chłopak, znała je doskonale. Przecież były jej domem. Tak samo jej, jak i jego.
-Tutaj zawsze będzie Twój dom. Te miejsca zawsze będą Twoje. Zawsze będziesz w nich mile widziany. A my zawsze będziemy o Tobie pamiętać. Codziennie może i się nie widujemy, ale mieszkasz 45 minut drogi stąd i zawsze, kiedy za nami zatęsknisz to możesz przyjechać. A my… Raz na jakiś czas możemy przyjechać do Ciebie. – Powiedziała i przytuliła go do siebie. Odwzajemnił to. Byli przytuleni do siebie, przed długi czas. Dziewczyna czuła, że jest mu zimno. Odkleiła się od niego. Zauważyła jego niedbale założony szalik i poprawiła go. Kolega uśmiechnął się do niej po czym wstali z ławki i ruszyli przed siebie. Poszli do bijącego zimową szarością parku. Śmieli się z siebie i z kawałów, które sobie opowiadali. Było tak fajnie. Oboje dobrze się czuli w swoim towarzystwie. Ale niestety. Nastała godzina pożegnalna. Chłopak musiał iść na pociąg. Koleżanka odprowadziła go na stację kolejową. Za 5 minut miała przyjechać maszyna, która zabierze chłopca do domu. Przyjaciele posmutnieli. Aż trudno było uwierzyć, że ten dzień tak szybko zleciał.
- Będę za Tobą tęsknić – oznajmiła dziewczynka. – Mam nadzieję, że będziesz do mnie pisać.
-No jasne – potwierdził towarzysz – Też będę za Tobą tęsknił.
Uśmiechnęli się do siebie. Spojrzeli sobie głęboko w oczy i ich twarze zaczęły zbliżać się do siebie. Po chwili ich usta złączyły się. Pasowali do siebie. Oboje różnili się od świata. Nie byli tacy zarozumiali i nie patrzyli tylko na wygląd. Potrafili cieszyć się tym co małe. I co najważniejsze dopełniali się nawzajem.
I nadjechał pociąg. Chłopak z trudem oderwał się od niej. Ze smutkiem w oczach odwrócił się i wszedł do jednego z wagonów. Drzwi pojazdu zamknęły się, a dziewczyna zdążyła mu tylko szybko pomachać na pożegnanie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz