Ona widziała, że jest z nim cos nie tak. Coś go męczyło, tylko on nie
bardzo chciał o tym mówić. Siedział koło niej i, taki zamyślony, słuchał
jej opowiadań. Mówiła mu co się dzieje na podwórku,
opowiadała o wakacjach, problemach i różnych sytuacjach. Patrzyła na
jego twarz i widziała w niej wielką radość przemieszaną ze smutkiem.
Radosna mina ogarniająca jej twarz, zmieniła się we współczucie. Po
chwili ciszy, ponownie zadała pytanie:
-Ej, co się stało?
-Mówiłem już, że nic się nie stało. – Odpowiedział na pytanie. Nie była
to odpowiedź, którą chciała usłyszeć dziewczyna. Ale nie poddawała się.
-Przecież widzę – odezwała się, ale chłopak milczał. Myślała co zrobić
aby on się otworzył. Chciała, żeby jej ufał. Miała taką okazję, żeby być
z nim sam na sam i szczerze porozmawiać.
-Jesteśmy przyjaciółmi. Ufam Ci. Smutno mi, z tego powodu, że Ty nie ufasz mi.
To boli – powiedziała.
Chłopaka musiało to zaboleć, bo nagle spojrzał na nią. Widział w niej
prawdziwe oparcie. Zauważył je dopiero teraz, chociaż znali się już od
bardzo dawna.
-Tu chodzi o to, że brakuje mi tych miejsc. Wiem, że już nie są moje.
Nie widuje ich tak często, jak dawniej. Brakuje mi też starych
znajomych. Nie mogę widywać się w wami codziennie – zasmucił się ale
radość, która była, towarzyszyła cały czas. Dziewczyna rozumiała, co
czuje chłopak. Tęskniła za nim tak samo, jak on za tym wszystkim. Ona
sama kochała to wszystko. Te miejsca, o których mówił chłopak, znała je
doskonale. Przecież były jej domem. Tak samo jej, jak i jego.
-Tutaj zawsze będzie Twój dom. Te miejsca zawsze będą Twoje. Zawsze
będziesz w nich mile widziany. A my zawsze będziemy o Tobie pamiętać.
Codziennie może i się nie widujemy, ale mieszkasz 45 minut drogi stąd i
zawsze, kiedy za nami zatęsknisz to możesz przyjechać. A my… Raz na
jakiś czas możemy przyjechać do Ciebie. – Powiedziała i przytuliła go do
siebie. Odwzajemnił to. Byli przytuleni do siebie, przed długi czas.
Dziewczyna czuła, że jest mu zimno. Odkleiła się od niego. Zauważyła
jego niedbale założony szalik i poprawiła go. Kolega uśmiechnął się do
niej po czym wstali z ławki i ruszyli przed siebie. Poszli do bijącego
zimową szarością parku. Śmieli się z siebie i z kawałów, które sobie
opowiadali. Było tak fajnie. Oboje dobrze się czuli w swoim
towarzystwie. Ale niestety. Nastała godzina pożegnalna. Chłopak musiał
iść na pociąg. Koleżanka odprowadziła go na stację kolejową. Za 5 minut
miała przyjechać maszyna, która zabierze chłopca do domu. Przyjaciele
posmutnieli. Aż trudno było uwierzyć, że ten dzień tak szybko zleciał.
- Będę za Tobą tęsknić – oznajmiła dziewczynka. – Mam nadzieję, że będziesz do mnie pisać.
-No jasne – potwierdził towarzysz – Też będę za Tobą tęsknił.
Uśmiechnęli się do siebie. Spojrzeli sobie głęboko w oczy i ich twarze
zaczęły zbliżać się do siebie. Po chwili ich usta złączyły się. Pasowali
do siebie. Oboje różnili się od świata. Nie byli tacy zarozumiali i nie
patrzyli tylko na wygląd. Potrafili cieszyć się tym co małe. I co
najważniejsze dopełniali się nawzajem.
I nadjechał pociąg. Chłopak z trudem oderwał się od niej. Ze smutkiem w
oczach odwrócił się i wszedł do jednego z wagonów. Drzwi pojazdu
zamknęły się, a dziewczyna zdążyła mu tylko szybko pomachać na
pożegnanie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz