piątek, 27 grudnia 2013

POPLĄTANA PRZYJAŹŃ: jesteś kochana



Po pokoju rozległ się odgłos budzika. Chłopak, ledwo przytomny, wyłączył dźwięk i spojrzał na zegarek. Była godzina 6:30. no tak, dziś jest poniedziałek, trzeba iść do szkoły. Tylko, że chłopak nie był w stanie iść gdziekolwiek. Strasznie bolała go głowa i plecy. Wszystkie części ciała były poobijane i posiniaczone.
Nagle chłopak poczuł, że jest głodny. Powoli wstał z fotela i poczłapał do kuchni. Okazało się, że w domu nie ma nic konkretnego do jedzenia. Chleb się skończył, a w lodówce został tylko dżem. Płatki śniadaniowe również się skończyły.

*
Dziewczyna była już spakowana. Wyjeżdżała na dwa tygodnie do koleżanki, aby mieć bliżej do szkoły. Za 10 minut miała wychodzić. Sprawdziła jeszcze raz, czy wszystko spakowała. Dopakowała jeszcze kilka rzeczy i w końcu wyszła.
Gdy dotarła na przystanek bus już tam był. Wsiadła do środka i ruszyli. Była równo 7 więc napisała do koleżanki, że za niedługo będzie. Do szkoły miała na 9:20. Po paru minutach dostała esa, ale nie od koleżanki tylko od jej ukochanego:
Ch: NA KTÓRĄ MASZ DO SZKOŁY ?
Dz: NA 9:20 ALE IDE JESZCZE DO KOLEŻANKI, A CO?
Ch: A TAK PYTAM. A O KTÓREJ KOŃCZYSZ
Dz: O 14:30
Ch: A MOŻESZ DO MNIE PRZYJŚĆ PO LEKCJACH?
Dz: OK. TYLKO PODAJ ADRES
Ch: JAŚMINOWA A6/B22
Dz: OKOK. TO DO ZOBACZENIA PÓŹNIEJ.

*
Zaraz po szkole, dziewczyna odprowadzała koleżankę. Szły spokojnie i rozmawiały
- ta od matmy, co była dzisiaj na zastępstwie to jakaś dziwna jest – powiedziała koleżanka
-no bez kitu. Mam nadzieję że nie będzie jej jutro. – powiedziała po czym delikatnie zmieniała kierunek drogi.
- a ty nie idziesz do mnie .? – spytała koleżanka gdy zauważyła, że dziewczyna kieruję się w strone jaśminowej
- nie, mam coś do załatwienia, będę później – odpowiedziała
- zaczynam domyślać się co to za załatwienia. – koleżanka spojrzała na nią spode łba, ale dziewczyna posłała jej tylko uśmieszek i poszła w swoją stronę. Kręciła się trochę szukając bloku A6. ale w końcu go znalazła. Był to 11 piętrowy wieżowiec o brązowych barwach. Spodobał jej się. Weszła do klatki „b”, która była otwarta. Szła po piętrach szukając numeru 22. Zmęczona łażeniem po schodach, zatrzymała się na 7 piętrze. Przed jej oczami pojawił się numer 22 i nazwisko chłopaka. Stanęła przy drzwiach i już chciała pukać, ale zawahała się. Serce biło jej tak mocno. Miała zobaczyć się z chłopakiem, z jej ukochany, z którym wczoraj całowała się na pożegnanie. Chciała powiedzieć mu o swoich uczuciach.
Zapukała do drzwi. Długo nikt nie otwierał więc zapukała ponownie. Po długiej ciszy drzwi otworzyły się. Stanął w nich chłopak z opuchniętą wargą i siniakiem pod okiem. Dziewczyna przeraziła się. Po chwili ciszy spytała:
- co ci się stało?
- wczoraj jak wracałem do domu to mnie pobili.
- dlaczego nie napisałeś mi tego w esie dzisiaj rano? – łzy stanęły jej w oczach. – przyszłabym do ciebie z rana.
- nie chciałem cię martwić.
Dziewczyna spojrzała na chłopca. Była na niego zła, że jej o tym nie poinformował wcześniej, ale z drugiej strony serce się jej krajało gdy patrzyła na niego. Chłopak wpuścił ją o środka i mocno przytulił.
- nie płacz. Nic mi się nie stało, oprócz tego, że jestem trochę poobijany – pocieszył ją. Pomyślał, że musi jej naprawdę na nim zależeć.
Przyjaciółka uśmiechnęła się do niego i pogłaskała go po krótkich włosach. Poczłapali do dużego pokoju. Dziewczyna obserwowała chłopca i po tym, że kuleje stwierdziła, że nie jest z nim najlepiej. Usiedli wygodnie na sofie i chłopakowi głośno zaburczało w brzuchu. Uśmiechnął się lekko i powiedział:
- dawno nic nie jadłem. Mój ostatni posiłek to wczorajszy obiad. W domu nie ma nic do jedzenia, a ja nie mam siły iść do sklepu.
Dziewczynie zrobiło się żal chłopaka. Od wczorajszego obiadu to już długo minęło. Że też głupek nie powiedział wcześniej, to by z rana przyniosła mu coś do jedzenia. Wyciągnęła z torby dwie kanapki i podała je chłopakowi.
- trzymaj. A ja idę do sklepu po coś do jedzenia.
- dziękuję ci – podziękował chłopak – jesteś kochana.
Na te słowa dziewczyna zarumieniła się. Ucieszyło ją te podziękowanie. Było miłe.
Ucałowała chłopaka w głowę i poszła do sklepu.
Gdy wróciła, chłopak siedział w foteli przykryty kocem. Zobaczywszy dziewczynę wstał i podszedł do niej by pomóc. Ale koleżanka odmówiła. Zaniosła zakupy do kuchni i wstawiła wodę na herbatę.  Chłopak usiadł w kuchni na krześle i poprosił dziewczynę o rozmowę. Przysiadła Siudo niego i chłopak zaczął mówić :
- chciałem ci powiedzieć … tzn – zacinał się p bo nie wiem jak mam zacząć.
-zacznij od początku – zaproponowała dziewczyna. Chłopak wziął głęboki wdech i kontynuował:
- chodzi mi o wczorajszy pocałunek. – wyrzucił z siebie – co ja od długiego czasu mam cię za kogoś więcej niż przyjaciółkę. Po prostu cię kocham i chciałbym wiedzieć czy ty mnie też.
Dziewczyną zamurowało. Nie wiedziała co ma powiedzieć. Serce zabiło jej mocniej. Te słowa brzmiały w jej uszach cały czas. Wstała i podeszła do chłopca. Przytuliła go do siebie i powiedziała:
-gdybym się nie kochała to by mnie tu nie było. Nie byłoby mnie z Tobą, nie przytulałabym cię i nie rozpłakałabym się na widok pobitego Ciebie.
Chłopak odwzajemnił przytulasa. Wiedział już, że oboje się kochają.
- czyli, że my jesteśmy parą. – zapytał
- tak-opowiedziała mu dziewczyna.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz